Zapraszam również na moją główną stronę internetową: http://justynakulisa.strefa.pl

niedziela, 26 czerwca 2011

Późnoczerwcowe kroplowanie

Uwagi na karkołomny twór językowy w tytule zwracać nie należy. Ot, brak inwencji owocuje tego typu neologizmami. O ile to się w ogóle kwalifikuje jako neologizm, a nie już jako błąd. Ale nic to, trza być twardym i łoić, póki się da, jak to mawiał Anzelmo w RockRadiu dawno, bardzo dawno temu.

Gdyby jeszcze słoneczko łoić chciało, to byłaby już pełnia szczęścia. A tak, pomimo że koniec czerwca i powinno być minimum 30°C w cieniu, to zimno jest, pada, chmury na niebie i tak to się kręci przez całą wiosnę i część lata, która już minęła. Owszem, było kilka słonecznych dni, ale dobrą pogodą tego nazwać nie można. Przełożyło się to też na to, że aparat leżał sobie bezczynnie na półce od zimy. Ostatnio jednak, korzystając z przerwy pomiędzy jednym deszczem a drugim, udało mi się załapać się na moment, w którym słońce wyjrzało zza chmur.







Oczywiście - jak to po deszczu - namnożyło się też wszelkiego rodzaju ślimaków. Niektóre były na tyle uprzejme, żeby umiejscowić się w widocznym miejscu, a nie w plątaninie liści i zarośli, gdzie choćby człek się uparł, to i tak nie uda mu się odpowiednio ustawić obiektywu.