Zapraszam również na moją główną stronę internetową: http://justynakulisa.strefa.pl

wtorek, 15 listopada 2011

Tomorrow Winter Comes

Pierwszy śnieg w tym roku. Znowu lśniące płatki będą tańczyć pod lampami, znowu mróz będzie ścinał świat.

Czy ja wspominałam już, że nienawidzę zimy?

***

First snow this year. Shining snowflakes will dance again in the light of streetlamps, world will freeze in the grasp of winter.

Did I mention that I hate winter?





czwartek, 3 listopada 2011

Ustroń malowany złotem

Planowany od jakichś pięciu lat, przekładany na coraz to inne okazje, a to z powodu pogody, a to czasu, a to różnych innych losowych zdarzeń... Wczoraj doszedł do skutku dzięki nagłej decyzji wywołanej piękną pogodą - aż szkoda było zmarnować takie światło i taką okazję, w końcu tylko kwestią dni jest nadejście typowo listopadowej aury.

Plener w Ustroniu.

Już zapomniałam, jakie to uczucie, gdy za oknem pociągu z mgły powoli wyłaniają się majestatyczne masywy obu Czantorii. Teraz okazało się, że wyciska łzy z oczu - z tęsknoty za dzieciństwem, ludźmi, którzy odeszli, czasami, które nie wrócą. Pachnie swobodą i szczęściem. Przeszłością. Ileż to lat ja już tam nie byłam.

I ile się zmieniło.

Na szczęście nie obrałam sobie za cel miasta, tylko góry w jesiennej szacie - i nie zawiodłam się ani trochę. Mogłam nacieszyć oczy wszystkimi odcieniami żółci, złota, pomarańczu, czerwieni i zieleni, a wszystko to było skąpane z cudownie miękkim jesiennym świetle. Prawdziwy raj dla fotografa.

I tylko czasu nie miałam wystarczająco dużo, żeby iść odwiedzić wszystkie miejsca, które bym chciała. I zdjęcia niektóre wyszły mi z lekka krzywe, poruszone lub nieostre, ale szczerze mówiąc nie obchodzi mnie to ani trochę. Bo widzisz, potencjalny czytelniku, nie robiłam ich dla wspaniałych efektów kompozycyjnych, tylko dla siebie. Dla zaspokojenia tej części mnie, która tak uparcie domagała się tego pleneru. Dla znalezienia punktu łączącego przeszłość z teraźniejszością. Dla zapełnienia przeraźliwej pustki po tych, których już nie ma.

Gdzieś tam, kilkadziesiąt kilometrów na południe, w mrokach nocy spadają na ziemię złote bukowe liście.